Lustro wywołujące duchy (Węgrów)

Ciekawostki, Legendy

Po śmierci ukochanej żony, Barbary Radziwiłłówny, król Zygmunt August długo przebywał w głębokim smutku. Chcąc, choć przez chwilę ujrzeć swą byłą żonę, wymógł na znanym wówczas alchemiku i czarnoksiężniku Twardowskim, aby wywołał jej ducha z zaświatów. Jak głosili niektórzy dworzanie, stało się to w pewną zimową noc w 1569 r. na Zamku Warszawskim.

Po wydarzeniu tym władca wpadł w jeszcze większy smutek i melancholię, chciał znów ujrzeć Barbarę i pragnął, by czarnoksiężnik zrobił to jak najszybciej. Twardowski jednak odmawiał. W trzy lata później król zdecydował się na podróż. Namówił do niej Twardowskiego. Droga z Krakowa do Knyszyna wiodła przez Węgrów. Tu zatrzymano się na nocleg, tutaj też król Zygmunt ponowił, tym razem w sposób kategoryczny żądanie, że pragnie znów ujrzeć Barbarę. Twardowski dał się uprosić, postawił jednak warunek - że gdy król ujrzy zmarłą, to w żaden sposób nie może zbliżyć się do zjawy ani nie może do niej mówić i jej dotykać. Powiedział królowi, że gdy zrobi inaczej, dosięgnie ich obu niebawem niechybna śmierć. Wybiła północ, po wymówieniu zaklęć przez Twardowskiego pojawił się duch Barbary. Wzruszony król zapomniał o ostrzeżeniach, powstał z fotela i podszedł do zjawy, by ją ucałować. Gdy ją dotknął, Barbara znikła. Rozległ się krzyk przerażenia i hałas. To pękło lustro, z którego korzystał Twardowski do wywołania ducha Barbary.W pękniętym zwierciadle świadkowie tego niesamowitego wydarzenia ujrzeli straszny wizerunek diabła. Następnego dnia król opuścił Węgrów i po kilku dniach dotarł do Knyszyna. Tu sprawdziła się klątwa Twardowskiego. Król wkrótce zmarł, a Twardowski przepadł bez śladu.
 
 
 
powered by inmidia